Tony Housh, AmCham: w TTIP chodzi nie tylko o tańsze jabłka

 

Autor:  WNP.PL (Rozmawiał: Piotr Stefaniak)  |  10-01-2016 11:29

 

Dlaczego Europa i Ameryka Północna nie miałyby kontynuować rozwoju i wzmacniania najbardziej stabilnego i dobrze prosperującego obszaru na świecie - a to jest właśnie celem i rolą TTIP? - pyta w rozmowie z wnp.pl Tony Housh, przewodniczący rady dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej (AmCham) w Polsce.

W jakim punkcie znajdują się negocjacje umowy Transatlantyckiego partnerstwa w dziedzinie handlu i inwestycji (TTIP)?

 

Po obu stronach Atlantyku są podobne szanse do wykorzystania dorobku TTIP, lecz czas pokaże, kto je wykorzysta - które kraje, branże, firmy - twierdzi Tony Housh.

- Zakończyła się VIII runda rozmów. Oceniając liczbę uzgodnionych punktów, negocjacje przekroczyły półmetek. Do omówienia zostało jeszcze wiele trudnych kwestii, ale takim prawem rządzą się każde negocjacje - zostawia się je na koniec, gdy rośnie presja czasu.

Patrząc wstecz to by oznaczało, że potrwają one jeszcze co najmniej dwa lata.

- Nie należy tego przesądzać, nie wiemy bowiem, jakie będzie tempo prac negocjatorów w tym roku. Ze względu na wagę umowy, może ono przyspieszyć.

Nadal zależy na tym administracji prezydenta Baracka Obamy?

- Jednym z założeń negocjatorów był zamiar zakończenia negocjacji TTIP jeszcze za prezydentury Obamy, czyli do końca października br. Realnie patrząc, do tego czasu zostaną ustalone robocze treści umowy w 80-90 proc.

Opracowanie w takim zakresie też będzie sukcesem m.in. Obamy, nawet, jeżeli umowę parafuje ją jego następca.

Czy presja czasu nie wymusi daleko idących kompromisów, co odbije się na zawartości umowy - np. ograniczenia jej tylko do liberalizacji handlu.

- Obie strony nadal podtrzymują, że TTIP ma być nie tylko dokumentem o współpracy i inwestycjach, lecz wytyczać międzynarodowe standardy handlu, jakości, bezpieczeństwa, ochrony społecznej i środowiska, itp., do naśladowania przez inne kraje i regiony.

Zarazem TTIP nie ma być zamkniętą całością (w tym sensie negocjacje mogą być kontynuowane), lecz tworzyć ramy, które pozwolą uwzględniać zmiany uwarunkowań gospodarczych i technologicznych. Mam np. na myśli postępujący rozwój technologii, czego nie zawsze da się uregulować prawnie. Przykładem jest internet, gdzie relacje gospodarcze i społeczne ustawicznie wyprzedzają przepisy prawa.

Co w tej fazie negocjacji TTIP wzbudza kontrowersje?

- Na przykład sprawy energetyczne. Z jednej strony, „między wierszami” szuka się możliwych korzyści, ale i możliwych pułapek. Z drugiej strony analizuje się, jak energetyka może się zmienić w perspektywie kilkudziesięciu lat i jak to może wpłynąć na współpracę gospodarczą.

W UE są przecież kraje, które forsują zakaz produkcji energii z węgla lub już wprowadziły zakaz produkcji energii jądrowej. Nie tak odległa jest perspektywa nowych źródeł energii, nie tylko z OZE. Jakie mogą być tego implikacje? - to jest trudna kwestia do prognoz, tym bardziej do ujęcia językiem prawa.

A co, Pana zdaniem, jest najważniejsze w rozmowach?

- Obie strony powinny dołożyć więcej starań, aby jasno oddzielać co jest faktem, a co mitem i przekazywać te informacje obywatelom. Najbardziej głośne dyskusje w mediach w UE dotyczą spraw, które nie są przedmiotem negocjacji TTIP.

Na przykład?

- Podczas moich niedawnych spotkań w Paryżu najbardziej były głośnie protesty osób niosących transparenty: No GMO! A przecież UE ma swoje przepisy określające dopuszczenie produktów modyfikowanych genetycznie na rynek. W tej sprawie nie są planowane zmiany.

Autonomiczne przepisy unijne i amerykańskie o GMO, podobnie jak wiele innych, pozostaną niezmienione w TTIP. Jednak jest grupa osób, która podsyca nieuzasadnione obawy na tym tle.  Słyszę też, że TTIP będzie forsować prywatyzację sektora medycznego. Skąd takie opinie? - doprawdy, nie wiem.

Jednym z mitów, jak mówił Pan podczas EKG w Katowicach jest to, że umowa przyniesie asymetryczne korzyści; większe USA, mniejsze UE. Podtrzymuje Pan tę opinię?

- To jest podobnie, jak z członkostwem w klubie sportowym; wstępuję do niego albo po to, aby poprawić swoją formę i kondycję, czy tylko po to, aby płacić składki w dobrym towarzystwie.

Po obu stronach Atlantyku są podobne szanse do wykorzystania dorobku TTIP, lecz czas pokaże, kto je wykorzysta - które kraje, branże, firmy.

Nawet odwrotnie, jestem przekonany, że TTIP niesie większe szanse dla wielu krajów Europy. Rynek UE nie jest jeszcze w pełni jednolity, czego przykładem jest sektor usług. Zarazem jest wiele MŚP, dla których być może będzie łatwiej znaleźć klientów w Stanach Zjednoczonych, niż u bliższych lub dalszych sąsiadów europejskich. Także dlatego, że rynek amerykański jest bardziej dynamiczny.

Europejska Rada Spraw Zagranicznych przestrzega, że po zniesieniu ceł gospodarki w wielu krajach Europy staną przed silniejszą konkurencją, co je osłabi. Wskazuje np. na Francję i Polskę.

- Zapewne, nie wszystkie kraje UE po wejściu w życie TTIP zyskają 1,5 proc. wzrost PKB. To będzie funkcja ich struktury gospodarczej, dużej roli sektorów, w których istnieją sztuczne bariery, a które runą.

Ale znam też raporty wskazujące na to, że to Polska będzie należała do grupy krajów unijnych, które najwięcej zyskają na TTIP. Ogólnie mniejsze kraje, o dużej roli MŚP, są bardziej ambitne i nastawione na osiągnięcie sukcesu, niż kraje z dominującymi koncernami lub o konserwatywnej strategii - zachowania status quo, a nie szukania nowych rynków i możliwości. Te mniejsze korzystają też z przyspieszenia technologicznego, przeskakują pewne szczeble rozwoju, a te drugie - często nie chcą nawet eksportować do USA.

Czy na TTIP wpływają zakończone w październiku ub. roku negocjacje 12 krajów trans pacyficznego układu o partnerstwie (TTP)? Jeśli zostanie ratyfikowany, będzie to największa umowa o wolnym handlu na świecie.

- To są dwie różne umowy.

TTIP jest bardziej ambitna i szersza, a TTP ma zdecydowanie mniejszy zakres, choć uwzględnia też np. stosowanie standardów ochrony środowiska, praw autorskich, jakości wyrobów. Ogólnie, TTP nastawione jest na ułatwienie handlu między krajami, bowiem do tej pory panowały w tym obszarze często bardzo zróżnicowane warunki, np. w kwestiach niedostatecznej ochrony praw pracowników czy środowiska. W TTIP chodzi też o dodatkowe wartości.

Jakie?

- Nie o nieco tańsze samochody lub jabłka wprowadzane na rynek, choć aspekt konsumencki jest istotny, lecz także o bardziej uniwersalne wartości.

TTIP to umowa biznesu amerykańskiego z europejskimi kuzynami, z którymi dzielimy podobne wartości i mamy wspólne korzenie kulturowe. Postrzegamy go jako czynnik, który może pomóc utrzymać USA i UE przywództwo gospodarcze i innowacyjne na świecie.

TTIP może wzmocnić współpracę transatlantycką. To interes społeczny, sojuszników, którzy tworzą wspólny front gospodarczy.

Jestem przekonany, że coraz więcej ludzi rozumie, że świat stał się bardziej niebezpieczny, z wieloma politycznie i gospodarczo niestabilnymi rejonami. Mając to na uwadze, dlaczego Europa i Ameryka Północna nie miałyby kontynuować rozwijania i wzmacniania najbardziej stabilnego i dobrze prosperującego obszaru na świecie - a to jest właśnie celem i rolą TTIP? To da nadzieję dla następnych pokoleń.

Czego należy bardziej się obawiać; zmiany prezydenta w USA, czy zmiany nastrojów w UE, także w związku z  falą wyborów i zmianą prezydentów lub rządów?

- Większe zagrożenie niosą zmiany polityczne w Europie i zmieniające się w niej nastroje społeczne. Dlatego pytam często w dyskusjach przeciwników TTIP, jaką mogą przedstawić alternatywę? Paradoksalnie bowiem, tylko ta umowa niesie szansę szybszego wzrostu w krajach, w których występuje zła struktura demograficzna, albo w których bezrobocie wśród młodych jest dwucyfrowe.

 

Tony Housh - przewodniczący rady dyrektorów AmCham, jest doradcą ds. międzynarodowych strategii w firmie APCO Worldwide, głównym doradcą w CGC oraz doradcą Polsko-Amerykańskiej Komisji Fulbright.

W latach 2000-09 świadczył usługi dla zarządu i komitetu audytu NASDAQ i GPW, wcześniej pracował jako dyrektor w Izbie Amerykańskiej i specjalista ds. Polski w Departamencie Skarbu oraz jako analityk w Londynie i Brukseli.

Jest absolwentem Uniwersytetu Leuven (Belgia) i University of Kansas (USA).

American Investor

The American Investor

The American Investor is the official quarterly publication of the American Chamber of Commerce in Poland. It is a voice for foreign investors and the business community in Poland,...

More detail

  • Gdańsk
  • Warszawa
  • Wrocław
  • Kraków & Katowice
AmCham Regional Offices
« October 2017 »
S M T W T F S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Advisory Council